Po wyroku TSUE w sprawie C-744/24 najczęstsze pytanie, jakie słyszymy od klientów, brzmi: „skąd mam wiedzieć, czy mój bank tak robił?". Odpowiedź zwykle znajduje się na pierwszej stronie umowy - trzeba tylko wiedzieć, na co patrzeć.
Trzy liczby, które trzeba porównać
Weź swoją umowę i wypisz trzy wartości: całkowitą kwotę kredytu, kwotę wypłaconą na Twoje konto oraz kwotę, od której naliczane są odsetki (bywa nazywana kwotą kapitału lub podstawą oprocentowania).
Jeżeli trzecia liczba jest wyższa od drugiej, to znaczy, że bank naliczał odsetki także od pieniędzy, których nigdy nie oddał Ci do dyspozycji - bo poszły na prowizję, opłatę przygotowawczą albo składkę ubezpieczeniową doliczoną do kredytu.
Bank może naliczać odsetki od kapitału, który realnie wypłacił - nie od własnej prowizji.
Typowy przykład
Umowa opiewa na 100 000 zł. Na konto wpływa 88 000 zł, bo 12 000 zł stanowi prowizja doliczona do kredytu. Jeżeli w harmonogramie odsetki liczone są od 100 000 zł, mamy do czynienia dokładnie z konstrukcją zakwestionowaną przez Trybunał. Przy kilkuletnim okresie kredytowania nadpłata z tego tytułu potrafi sięgnąć kilku tysięcy złotych.
Czego nie da się ocenić „na oko"
Sama różnica między kwotami nie przesądza jeszcze o wyniku sprawy. Znaczenie ma konstrukcja całej umowy, sposób wyliczenia RRSO i to, czy harmonogram pozwalał zrozumieć strukturę zobowiązania. Dlatego ocena zawsze wymaga analizy pełnej dokumentacji, a nie pojedynczej liczby.
Jeśli chcesz sprawdzić swoją umowę, prześlij ją do bezpłatnej analizy - ocenimy, czy w Twoim przypadku występuje ta konstrukcja.