Blog / Analiza

Cztery miesiące po wyroku TSUE C-744/24: które banki oddają odsetki, a które wciąż milczą

Analiza 7 września 2026 12 min czytania

23 kwietnia 2026 roku Trybunał Sprawiedliwości UE rozstrzygnął w sprawie C-744/24, że bank może naliczać odsetki wyłącznie od kwoty faktycznie wypłaconej konsumentowi - nie od prowizji ani składek doliczonych do kredytu. Pisaliśmy o tym wyroku w kwietniu, tłumacząc, na czym polega problem naliczania odsetek od kredytowanych kosztów. Dziś, ponad cztery miesiące później, można już ocenić, jak na to orzeczenie odpowiedział sektor bankowy - i odpowiedzi są bardzo nierówne.

Część instytucji zaczęła zwracać środki z własnej inicjatywy, zanim jeszcze klient złożył jakikolwiek wniosek. Część czeka na rozwój wypadków. Jeszcze inne odpisują rezerwy finansowe w sprawozdaniach, nie ogłaszając żadnej konkretnej procedury dla klientów. Poniżej zestawienie tego, co wiadomo na wrzesień 2026 roku - razem z zastrzeżeniem, które w praktyce jest ważniejsze niż sama tabela porównawcza.

Dlaczego banki w ogóle zaczęły płacić bez wyroku sądu

To pytanie, które pada najczęściej - skoro wyrok TSUE dotyczył jednej, konkretnej sprawy skierowanej z pytaniem prejudycjalnym przez Sąd Rejonowy we Włodawie, dlaczego duże banki decydują się na dobrowolne zwroty na masową skalę, zamiast czekać na indywidualne wyroki w tysiącach spraw? Odpowiedź jest czysto ekonomiczna i księgowa. Wyrok interpretacyjny TSUE wiąże wszystkie sądy krajowe przy wykładni tego samego przepisu prawa unijnego - w tym przypadku dyrektywy 2008/48/WE. Dla działów prawnych banków oznacza to, że przegrana w kolejnych indywidualnych sprawach jest praktycznie pewna, a każda przegrana wiąże się nie tylko z obowiązkiem zwrotu należności głównej, ale i z odsetkami za opóźnienie liczonymi wstecz oraz kosztami procesu. Wcześniejszy, dobrowolny zwrot - nawet ograniczony - jest więc kalkulacją ryzyka, a nie aktem dobrej woli.

To samo mechanicznie przełożyło się na sprawozdania finansowe. Zgodnie z międzynarodowymi standardami rachunkowości banki muszą tworzyć rezerwy na przewidywane zobowiązania, jeśli ich powstanie jest prawdopodobne, a kwotę można wiarygodnie oszacować. Wyrok TSUE z 23 kwietnia 2026 roku taki obowiązek uruchomił niemal automatycznie - stąd odpisy rezerw, które pojawiły się w raportach półrocznych już w sierpniu.

Banki, które już się ruszyły

Najdalej poszły mBank i Bank Millennium - w raportach za pierwsze półrocze 2026 roku obie instytucje poinformowały, że zaprzestały naliczania odsetek od skredytowanych kosztów z dniem wydania wyroku, czyli 23 kwietnia 2026 roku. Dla nowo udzielanych kredytów oznacza to zmianę samego sposobu konstruowania umowy - koszty finansowane w ramach kredytu przestały być wliczane do podstawy oprocentowania. Dla kredytów już czynnych oznacza to przeliczenie harmonogramu na przyszłość.

PKO BP poszedł o krok dalej i we wrześniu 2026 roku uruchomił automatyczną procedurę zwrotu - bez konieczności składania wniosku przez klienta. To istotna różnica względem typowej ścieżki reklamacyjnej, w której to konsument musi zainicjować kontakt, przedstawić argumentację prawną i czekać na odpowiedź w ustawowym terminie. Automatyzacja po stronie banku zdejmuje ten ciężar - pod warunkiem, że obejmuje właściwy zakres czasowy, o czym więcej w dalszej części tekstu.

BNP Paribas od 27 sierpnia 2026 roku koryguje umowy kredytu konsumenckiego i sukcesywnie wysyła klientom nowe harmonogramy spłat, uwzględniające obniżoną podstawę naliczania odsetek. Proces ten - jak deklaruje bank - ma zostać zakończony etapami do końca roku.

Erste Bank Polska (dawny Santander Bank Polska, który zmienił nazwę i adres siedziby w kwietniu 2026 roku po przejęciu przez austriacką grupę Erste) także rozpoczął zwroty i - jak deklaruje - rozwija zautomatyzowany system obsługi tych spraw, analogiczny do tego, jaki wdrożył PKO BP. Warto pamiętać, że zmiana nazwy i szyldu nie ma wpływu na ciągłość zobowiązań - dawne umowy Santander Bank Polska są dziś obsługiwane przez Erste Bank Polska na tych samych zasadach prawnych.

VeloBank, ING Bank Śląski i Alior Bank zadeklarowały wdrożenie zwrotów, przy czym Alior mówi o pełnym wdrożeniu dopiero w czwartym kwartale 2026 roku. To oznacza, że klienci tych trzech instytucji, którzy dziś zgłoszą się z reklamacją, mogą wciąż napotkać na odpowiedzi odsyłające do „trwających prac wdrożeniowych” - co samo w sobie nie jest podstawą do odmowy świadczenia i nie wstrzymuje biegu terminów.

Bank Status na wrzesień 2026
mBankZwrot od 23.04.2026 r., ujawnione w raporcie za I półrocze
Bank MillenniumZwrot od 23.04.2026 r., ujawnione w raporcie za I półrocze
PKO BPAutomatyczna procedura zwrotu od września 2026 r., bez wniosku klienta
BNP ParibasKorekta umów i nowe harmonogramy od 27.08.2026 r., etapami do końca roku
Erste Bank PolskaZwroty uruchomione, budowany system automatyzacji
VeloBank / ING BŚ / AliorZwrot zadeklarowany; Alior planuje pełne wdrożenie w IV kw. 2026
Pekao S.A.Rezerwa 126 mln zł odpisana, procedura zwrotu nieogłoszona

Zestawienie na podstawie doniesień branżowych i komunikatów spółek, stan na wrzesień 2026 r. Lista nie obejmuje wszystkich banków działających w Polsce - brak wpisu nie oznacza braku reakcji, a jedynie brak potwierdzonych informacji na dzień publikacji.

Zakres zwrotu - tu jest haczyk

Banki, które się ruszyły, w większości poszły za nieformalną rekomendacją Związku Banków Polskich: zwracają odsetki naliczone wyłącznie po 23 kwietnia 2026 roku, czyli od dnia wydania wyroku. To podejście jest wygodne dla banków - ogranicza skalę zwrotu do kilku miesięcy zamiast całego okresu kredytowania - i naszym zdaniem trudne do obrony prawnie.

Wyrok prejudycjalny TSUE ma charakter interpretacyjny, nie prawotwórczy. Trybunał nie zmienił przepisu - wyjaśnił, jak należało go rozumieć od początku jego obowiązywania.

To rozróżnienie - między skutkiem ex nunc (od teraz) a ex tunc (wstecz, od początku) - nie jest akademicką subtelnością. Ma bezpośrednie przełożenie na to, ile pieniędzy wraca do kredytobiorcy. Jeśli przyjąć, że przepis dyrektywy 2008/48/WE zawsze zakazywał naliczania odsetek od skredytowanych kosztów, a wyrok TSUE jedynie to potwierdził, to nieprawidłowość istniała od dnia zawarcia każdej umowy skonstruowanej w ten sposób - niezależnie od tego, czy zawarto ją w 2018, 2021 czy 2024 roku. Ograniczenie zwrotu do okresu po 23 kwietnia 2026 roku oznacza w praktyce, że bank oddaje ułamek tego, co pobrał nienależnie przez lata.

Dokładnie ten sam spór już raz przerobiliśmy - przy zwrocie prowizji po wcześniejszej spłacie kredytu, po wyroku TSUE C-383/18 z 2019 roku. Wtedy banki też próbowały ograniczać zwroty do okresu po ogłoszeniu wyroku albo po stanowisku Rzecznika Finansowego z 2016 roku, a ostatecznie - po latach sporów sądowych - musiały rozliczać się wstecz, płacąc dodatkowo odsetki za opóźnienie liczone od pierwotnej daty wymagalności roszczenia. Pisaliśmy o tym mechanizmie szerzej w tekście „Bank oddaje odsetki od prowizji. Dlaczego to jeszcze nie jest rozliczenie sprawy” - warto go przeczytać, jeśli dostałeś podobną propozycję, bo argumentacja prawna jest niemal identyczna.

Rzecznik Finansowy zajął w tej sprawie stanowisko wyraźnie odmienne od bankowego - oczekuje pełnych zwrotów historycznych, obejmujących cały okres, w którym bank nieprawidłowo naliczał odsetki od skredytowanych kosztów, a nie tylko odsetki narosłe po dniu wyroku. To rozbieżność, która prędzej czy później trafi pod ocenę sądów powszechnych, a być może również Sądu Najwyższego - podobnie jak stało się to w sprawie zwrotu prowizji.

Dlaczego to nie jest to samo, co sankcja kredytu darmowego

Zwrot „nadwyżki odsetkowej” to często ułamek tego, co dałaby sankcja z art. 45 u.k.k. - zwrot kapitału bez jakichkolwiek odsetek i kosztów. Zaakceptowanie niewielkiej kwoty bywa powiązane z oświadczeniem o wyczerpaniu roszczeń, co może zamknąć drogę do pełnej sankcji, nawet jeśli umowa by ją uzasadniała.

Co z bankami, które milczą

Część instytucji, w tym mniejsze banki spółdzielcze i część SKOK-ów obsługujących kredyty konsumenckie, na wrzesień 2026 roku nie ogłosiła żadnej procedury. To nie oznacza, że ich klienci są w gorszej sytuacji prawnej - wręcz przeciwnie. Brak dobrowolnego zwrotu nie zmienia treści wyroku TSUE ani obowiązujących przepisów. Zmienia jedynie ścieżkę dochodzenia roszczenia - zamiast automatycznego przelewu, droga prowadzi przez reklamację, a w razie odmowy lub milczenia banku - przez sąd.

Warto podkreślić, że z punktu widzenia prawa te dwie ścieżki prowadzą do tego samego rezultatu. Bank, który nie reaguje dobrowolnie, nie zyskuje żadnego immunitetu - jedynie przenosi moment rozliczenia na później, powiększając przy tym własne ryzyko o odsetki za opóźnienie i koszty procesu, które w razie przegranej pokryje w całości.

Kierunek podtrzymał zresztą Sąd Najwyższy w wyroku z 8 lipca 2026 roku (II CSKP 89/26), wskazując, że całkowita kwota kredytu i całkowity koszt kredytu to pojęcia rozłączne, a do zastosowania sankcji z art. 45 u.k.k. wystarczy jedno naruszenie. Pisaliśmy o tym wyroku osobno, a mechanizm zawyżania kapitału, jaki sąd tam zdemaskował, opisaliśmy jeszcze szerzej w kolejnym artykule.

Skala zjawiska w liczbach

Według danych, jakie banki raportowały pod koniec marca 2026 roku, do tego momentu zgłoszono ponad 104 tysiące reklamacji dotyczących sankcji kredytu darmowego i ponad 27 tysięcy pozwów, a tylko w pierwszym półroczu 2026 roku do sądów wpłynęło ponad 11 tysięcy nowych spraw. Przy takiej skali praktyka drobnych, dobrowolnych ugód raczej się nie utrzyma - banki, które dziś oferują zwrot samych odsetek od kosztów, prędzej czy później zmierzą się z tymi samymi roszczeniami w sądzie, tyle że powiększonymi o odsetki za opóźnienie i koszty procesu, których uniknęłyby przy pełnym i terminowym rozliczeniu.

Dla porównania - to skala zbliżona do tego, co obserwowaliśmy na początku sporów frankowych, zanim ukształtowała się jednolita linia orzecznicza. Różnica polega na tym, że tym razem banki reagują znacznie szybciej, właśnie dlatego, że doświadczenie z frankami i z prowizjami nauczyło je, jak kosztowne bywa opóźnianie nieuniknionego rozliczenia.

Najczęściej dotyczy

Kredytów konsumenckich - gotówkowych i konsolidacyjnych - w których prowizja lub składka ubezpieczeniowa została doliczona do kapitału, a bank naliczał odsetki od całości, w tym od tej doliczonej części. Problem dotyczy zarówno umów wciąż spłacanych, jak i już zamkniętych.

Co na to nadzór - stanowisko KNF i Rzecznika Finansowego

Komisja Nadzoru Finansowego nie wydała dotąd jednego, wiążącego komunikatu narzucającego bankom konkretny sposób rozliczenia - w polskim systemie nadzoru finansowego KNF nie ma zresztą kompetencji do rozstrzygania sporów cywilnoprawnych między bankiem a klientem, może jedynie monitorować stabilność sektora i wskazywać dobre praktyki. To dlatego realny spór o zakres zwrotu toczy się nie na linii bank-nadzorca, lecz na linii bank-klient, docelowo rozstrzygany przez sądy powszechne.

Rzecznik Finansowy ma w tym sporze inną rolę - może przyjmować i opiniować wnioski o rozpatrzenie reklamacji, a jego stanowiska, choć niewiążące dla sądu, są w praktyce często cytowane w uzasadnieniach wyroków jako głos fachowy. To właśnie dlatego oczekiwanie Rzecznika co do pełnych zwrotów historycznych ma większą wagę, niż mogłoby się wydawać - buduje argumentację, na której będą opierać się kolejne pozwy.

Ile realnie możesz odzyskać - przykład liczbowy

Załóżmy kredyt gotówkowy na 60 000 zł, do którego doliczono 8 000 zł prowizji i 4 000 zł składki ubezpieczeniowej - łącznie 12 000 zł skredytowanych kosztów, a więc kwota kredytu w umowie wynosi 72 000 zł. Jeśli bank naliczał odsetki od pełnych 72 000 zł przez pięć lat spłaty przy oprocentowaniu rzędu kilkunastu procent w skali roku, nadpłacone odsetki od samej nadwyżki 12 000 zł mogą sięgać kilku tysięcy złotych - to jest właśnie kwota, którą banki proponują dziś jako „zwrot odsetek od kosztów”, zwykle ograniczoną dodatkowo do okresu po 23 kwietnia 2026 roku, czyli realnie do ułamka tej sumy.

Dla porównania: gdyby ta sama umowa kwalifikowała się do sankcji kredytu darmowego z art. 45 u.k.k., konsument oddałby wyłącznie 72 000 zł kapitału, zachowując wszystkie zapłacone dotąd odsetki i prowizję. Przy kredycie spłacanym od kilku lat różnica między tymi dwoma scenariuszami - częściowym zwrotem odsetek a pełną sankcją - może wynosić kilkanaście, a czasem kilkadziesiąt tysięcy złotych. To dlatego reakcja na propozycję banku nigdy nie powinna być automatyczna.

Co zrobić, jeśli Twój bank już się odezwał

A jeśli Twój bank milczy

Brak reakcji ze strony banku nie oznacza, że nic nie można zrobić - oznacza jedynie, że inicjatywę musi przejąć konsument. Pierwszym krokiem jest złożenie reklamacji z wyraźnym wskazaniem naruszenia i żądaniem konkretnej kwoty, a nie ogólnym opisem sytuacji. Bank ma na odpowiedź 30 dni, a w sprawach szczególnie skomplikowanych - do 60 dni, o czym musi poinformować konsumenta w terminie podstawowym. Brak odpowiedzi w terminie oznacza uznanie reklamacji za rozpatrzoną zgodnie z żądaniem klienta - to zasada, o której banki rzadko przypominają samodzielnie.

Jeżeli Twój bank zaproponował zwrot, prześlij nam tę propozycję razem z umową - bezpłatnie sprawdzimy, jak wypada na tle tego, co przysługiwałoby Ci z pełnej sankcji kredytu darmowego. Jeśli bank milczy, pomożemy przygotować reklamację, która precyzyjnie wskazuje podstawę prawną i kwotę roszczenia.

Sprawdź, czy oferta banku Ci się opłaca

Bezpłatna analiza w 24 godziny, bez zobowiązań.

Zamów analizę
Kancelaria Komfort PremiumZespół prawników i analityków specjalizujący się w SKD i sprawach WIBOR.

Materiał ma charakter informacyjny i nie stanowi porady prawnej ani opinii co do konkretnej umowy. Zestawienie działań banków oparto na dostępnych doniesieniach branżowych i komunikatach spółek - stan na dzień publikacji może ulec zmianie. Możliwość zastosowania sankcji kredytu darmowego zawsze zależy od indywidualnej analizy dokumentów kredytowych.