Od kilku miesięcy obserwujemy nowe zachowanie sektora bankowego. Coraz częściej, już na etapie reklamacji albo w odpowiedzi na wezwanie do zapłaty, bank sam proponuje zwrot części pobranych odsetek - tych naliczonych od doliczonej do kredytu prowizji i składki ubezpieczeniowej. Komunikat brzmi rozsądnie i uczciwie: skoro nieprawidłowość dotyczyła oprocentowania kosztów, oddajemy to, co pobraliśmy od kosztów.
To rozumowanie ma jednak zasadniczą wadę. I nie jest to wada nowa - dokładnie ten sam schemat rynek przerabiał już raz, przy zwrocie prowizji po wcześniejszej spłacie kredytu.
Dekada sporu o prowizję jako podręcznik
Warto odtworzyć chronologię, bo powtarza się dziś niemal punkt po punkcie.
Art. 49 ustawy o kredycie konsumenckim obowiązywał od grudnia 2011 roku. Już w maju 2016 roku Rzecznik Finansowy i Prezes UOKiK ogłosili wspólne stanowisko, zgodnie z którym przy przedterminowej spłacie obniżeniu podlegają wszystkie koszty kredytu - także pobrane jednorazowo z góry, a więc również prowizja przygotowawcza. Praktyka rynku się nie zmieniła. Banki nadal odmawiały, argumentując, że prowizja jest wynagrodzeniem za samą czynność udzielenia kredytu i nie rozkłada się w czasie.
Przełom przyniósł wyrok TSUE z 11 września 2019 r. w sprawie C-383/18, a następnie uchwała Sądu Najwyższego z 12 grudnia 2019 r., III CZP 45/19.
I wtedy zaczął się drugi etap oporu - sporne było już nie „czy”, lecz „ile” i „od kiedy”.
Część kredytodawców przeszła z odmowy na własne metody wyliczeń, zwracając jedynie ułamek prowizji, ważony wewnętrzną strukturą kosztów banku, zamiast prostego rozliczenia proporcjonalnego. Część uznała, że rozlicza wyłącznie spłaty dokonane po ogłoszeniu stanowiska z 2016 roku. Inni przyjęli jeszcze dalej idącą cezurę: rozliczamy tylko kredyty spłacone po 11 września 2019 roku, bo „wcześniej prawo było inne”.
Dlaczego cezury czasowe nie miały podstaw
Każde z tych stanowisk było błędne, i to z powodów, które dziś wydają się oczywiste.
Po pierwsze, wyrok prejudycjalny TSUE ma charakter interpretacyjny, a nie prawotwórczy. Trybunał nie zmienił treści dyrektywy ani art. 49 u.k.k. - wyjaśnił, jak przepis należało rozumieć od chwili jego wejścia w życie. Skutek jest zatem ex tunc, wstecz. Data ogłoszenia wyroku nie mogła być datą powstania roszczenia.
Po drugie, ustawa sama wskazuje moment rozliczenia. Zgodnie z art. 52 u.k.k. kredytodawca ma obowiązek rozliczyć się z konsumentem w terminie 14 dni od dnia wcześniejszej spłaty. Roszczenie stawało się więc wymagalne czternaście dni po spłacie - nie po lekturze komunikatu urzędu i nie po wyroku Trybunału. Konsekwencją była nie tylko należność główna, ale i odsetki za opóźnienie liczone od tamtej daty.
Po trzecie, stanowisko organów ochrony konsumentów nie jest źródłem prawa i nie może wyznaczać granic czasowych odpowiedzialności. Jeśli miało jakiekolwiek znaczenie, to raczej takie, że po 2016 roku trudno było mówić o dobrej wierze kredytodawcy.
Efekt końcowy jest znany: metoda liniowa stała się standardem, a banki broniące cezur zapłaciły dodatkowo odsetki za opóźnienie i koszty procesów, których dało się uniknąć.
Rok 2026: ta sama konstrukcja, inny przepis
Dziś przedmiotem sporu jest naliczanie odsetek od kredytowanych kosztów - mechanizm, w którym bank dolicza prowizję lub składkę do kwoty finansowania, a następnie oprocentowuje całość, w tym środki, których konsumentowi nigdy nie oddał do dyspozycji.
W wyroku z 23 kwietnia 2026 r. w sprawie C-744/24 TSUE stwierdził, że dyrektywa 2008/48/WE sprzeciwia się takiej konstrukcji: stopa oprocentowania może być stosowana wyłącznie do kwoty rzeczywiście wypłaconej konsumentowi. Kierunek podtrzymał Sąd Najwyższy w wyroku z 8 lipca 2026 r., II CSKP 89/26, wskazując, że całkowita kwota kredytu i całkowity koszt kredytu to pojęcia rozłączne, a do zastosowania sankcji z art. 45 u.k.k. wystarczy stwierdzenie jednego naruszenia.
I tu pojawia się nowa odsłona starej strategii - propozycja zwrotu „odsetek od prowizji”.
Dlaczego to nie jest rozliczenie
Ta propozycja myli skutek nieprawidłowości z jej podstawą prawną.
Naliczanie odsetek od kredytowanych kosztów nie jest samodzielnym uchybieniem, którego naprawienie polega na zwrocie nadwyżki. Jest następstwem błędnego określenia całkowitej kwoty kredytu (art. 5 pkt 7 u.k.k.), a to przekłada się wprost na całkowity koszt kredytu, całkowitą kwotę do zapłaty i RRSO - czyli na dane, które muszą znaleźć się w umowie zgodnie z art. 30 ust. 1 pkt 4, 7 i 10 u.k.k. Jeżeli podano je nieprawidłowo, naruszony został obowiązek informacyjny, a nie jedynie zasada wyliczenia odsetek.
Sankcją przewidzianą za takie naruszenie jest sankcja kredytu darmowego z art. 45 u.k.k. Konsument, który złożył skuteczne oświadczenie, zwraca kapitał bez odsetek i innych kosztów. Ustawa nie zna „sankcji częściowej” ani rozliczenia ograniczonego do tej pozycji kosztowej, która akurat okazała się wadliwa. Nie zna też miarkowania w zależności od wagi naruszenia.
Gdyby sankcja sprowadzała się do zwrotu bezprawnie osiągniętej korzyści, kredytodawca nie ryzykowałby niczego poza utratą zysku, którego i tak nie powinien był osiągnąć.
Realne ryzyko: podpis pod ugodą
Dla kredytobiorcy najistotniejsze jest to, czego w propozycji banku zwykle nie widać na pierwszy rzut oka. Wypłata kilkuset złotych tytułem „odsetek od prowizji” bywa powiązana z oświadczeniem o wyczerpaniu roszczeń z umowy. Jeżeli umowa uzasadnia sankcję z art. 45 u.k.k., różnica między jednym a drugim rozliczeniem to najczęściej różnica między kilkuset złotymi a kilkunastoma lub kilkudziesięcioma tysiącami.
Znaczenie ma także czas. Uprawnienie do złożenia oświadczenia o skorzystaniu z sankcji wygasa po roku od dnia wykonania umowy (art. 45 ust. 5 u.k.k.). Przedłużające się postępowanie reklamacyjne zakończone częściową wypłatą może w praktyce doprowadzić do sytuacji, w której konsument przyjmie ułamek świadczenia, a termin na sięgnięcie po pełną sankcję zdąży upłynąć.
Skala, która przesądzi
Praktyka drobnych ugód raczej się nie utrzyma. Na koniec marca 2026 roku banki raportowały ponad 104 tysiące reklamacji dotyczących tej sankcji i ponad 27 tysięcy pozwów, a w samym pierwszym półroczu 2026 roku do sądów wpłynęło ponad 11 tysięcy nowych spraw.
Co z tego wynika dla Ciebie
Jeżeli bank zaproponował Ci zwrot części odsetek, potraktuj to jako sygnał, że sam ocenia swoją pozycję ostrożnie. Zanim podpiszesz cokolwiek, sprawdź trzy rzeczy: ile realnie wynosi roszczenie z Twojej umowy, jak szeroko sformułowano zrzeczenie się roszczeń i ile czasu zostało do upływu rocznego terminu.
Trzeba przy tym uczciwie zaznaczyć, że nie każda umowa uzasadnia sankcję kredytu darmowego - ocena zawsze wymaga analizy konkretnego dokumentu, formularza informacyjnego i harmonogramu. Sądy powszechne nie są jednomyślne, a na uchwałę Sądu Najwyższego porządkującą całość zagadnienia wciąż czekamy.
Jeśli otrzymałeś propozycję od banku, prześlij ją razem z umową do bezpłatnej analizy - porównamy, jak wypada na tle możliwego roszczenia. Ta strona nie stanowi porady prawnej.